|
Czy po kilku latach wspinania, droga o trudności V+ może się wydać niemalże ekstremalna? O tak... Wystarczy pójść na nią w lutym, wziąć raki, czekany i... cały zapas naszej wspinaczkowej wiedzy, kondycji, techniki, zda się mało przydatny.
Gdzie podziabać na pomorzu Odczułam to na własnej skórze w sobotnie mroźne przedpołudnie. Jako że skałki na Pomorzu jakoś jeszcze nie wyrosły, naszym drytoolowym celem stały się mosty w Leśnych Wrotach oraz Kozinie (ok. 2h samochodem od Gdańska). Oba obiekty wykonane z kamienia (granit) i cegły, nieobite, dziabanie na nich zostało uznane przez ogół trójmiejskich wspinaczy jako w pełni moralne, nieszkodliwe i dozwolone (w przeciwieństwie do robienia tych rzeczy w Lubonicach, co wydaje się oczywistą sprawą). Niestety, okazało się, że Leśne Wrota (które położone są w zdecydowanie bardziej malowniczym miejscu) zostały nieco podmyte przez rzekę i zarówno asekuracja jak i wspinanie mogłoby się skończyć nurkowaniem w rwącej rzece przy minus 6 stopniach. Kozin, na szczęście okazał się doskonałym obiektem do podjęcia prób wspinania. Myślałam, że to łatwe... Zamontowałam raki, przywdziałam kask, czekany w dłoń i do boju! Okazało się, że nie ma to prawie nic wspólnego ze zwykłym wspinaniem, a wspin w lodospadch jest 3 razy łatwiejszy. Zawierzenie końcówce ostrza czekana, że nie zsunie się z wystającej na 5 mm z pomiędzy kamieni zaprawy było trudne. Powracało wrażenie, że umieszczę dziabę, gdzie nie trzeba i ona ładnie zeskoczy i wbije mi się w rękę, brzuch, oko, gdziekolwiek. Na szczęście nogi stały w miarę pewnie, zęby raków dobrze trzymały na każdym najmniejszym stopniu. Po zjeździe krytycznie spojrzałam na swoje dokonanie-jakieś 5 metrów,a nogi jak z waty, ręce obolałe jak po wyciskaniu sztangi... Zadowolona to z siebie nie byłam, może to jakiś trzeba mieć talent do tego specjalny?-pomyślałam. Nie poddam się tak szybko Po chwili odpoczynku ruszyłam na podbój drugiej drogi, na której myśli o wypływającym oku i przebitym ramieniu już mnie nie nawiedzały, a trzecia droga (fakt, że tylko piątkowa, ale co tam) sprawiła, że nabrałam chęci na więcej. Niestety, obowiązki wzywały, trzeba się było zwijać do domu. Most, jednak, póki co stoi, jeszcze tam wrócimy!  Most w Kozinie (koło Lęborka) "Pod nazwą Mostów Kozińskich kryją się dwa mosty częściowo rozebranej linii kolejowej łączącej Lębork z Bytowem znajdujące się w pobliżu miejscowości Kozin. Wyższy z mostów w Kozinie, przerzucony oryginalnie nad rzeką Łupawą i drogą nazywany jest zwykle Mostem w Kozinie. Unikalną cechą (wyższego) mostu w Kozinie są wystające nawet do 4 cm poza obrys ściany betonowe fugi. W połączeniu z dużą wysokością ścian (do 14 m) umożliwia to wspinaczki w niespotykanych dotąd w okolicach Trójmiasta warunkach." - źródło www.murki.pl . Więcej informacji o Murkach Lęborskich oraz topo na stronie www.murki.pl/ppm.leborskie.acs
 Monika na lewym filarze Filarów nad Rzeką od strony północnej  Andrzej na Powrocie Czochranego (środkowy filar Filarów nad Rzeką od strony północnej)  Agnieszka na lewym filarze Filarów nad Rzeką od strony północnej
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. |