Logowanie

Wyszukiwanie


Strona główna
A może...podciąganie na drążku Drukuj Email Wykop! Facebook Blip wiecej
Autor: Ola Przybysz   
25.08.2008.

ImageDostałam niedawno na pozór dziwnego maila. Tytuł „Oferta współpracy”. Takie tytuły przyciągają. Słowo „oferta” to jak obietnica jakiegoś prezentu. Oferują, znaczy chcą coś dać. No i współpraca, też nie brzmi źle. No więc otwieram:

„Nasze Stowarzyszenie (Polskie Stowarzyszenie Podciągania Na Drążku :) - PSPND)…” – no i tu się zawiodłam. Przecież to jakiś ohydny spam i to jeszcze taki, co na początku wydaje się nie być spamem. Takie denerwują najbardziej. Już mam to kasować, ale coś mnie tknęło. A co tam, skoro kiedyś przeczytałam „VIAGRA – make your live happy” to może i to będzie zabawne.

Więc dalej:

” …PSPND zostało wpisane do Rejestru Stowarzyszeń KRS pod numerem  0000304807…”, „Stowarzyszenia zasilili już czołowi polscy sportowcy tacy jak: Mariusz Pudzianowski, Dariusz Michalczewski, Krzysztof Kosedowski, Paweł Nastula oraz Jan Wyduch (2 – krotny Rekordzista Guinessa w podciąganiu na drążku). ” – no, po tym zaczęłam myśleć, że może coś z tego listu to nie bujda. No bo przecież jeżeli istnieje rekordzista Guinessa np. czołganiu się, czy wiązaniu łodyżek wiśni językiem, to przecież w tak powszechnej i prostej czynności jak podciąganie na drążku też na pewno istnieje. Skoro istnieje rekordzista, to może mieć też stowarzyszenie. Czemu nie.

Na wszelki wypadek sprawdzam to nazwisko w Internecie. I rzeczywiście „Jan Wyduch - w ciągu godziny uczynił to (czyt. podciągnął się) 881 razy.” – niezły gość.

Wracam do czytania listu. Jest coś o aktywnym spędzaniu czasu i o kreatywności. No i że podciąganie „spaja i integruje” – nie wierzę. No i jest jeszcze zdanie które jakoś mnie osobiście tknęło „profile Państwa strony www i strony www PSPND zazębiają się”. Odeszłam od komputera z niesmakiem. Bo przecież jak to możliwe, żeby taki piękny, techniczny sport, przygodę z górami, bogactwo ruchów, walkę z psychą i zespalanie się ze skałą porównywać ze zwykłym podciąganiem się.


Minął jakiś czas. List jakoś nie dał o sobie zapomnieć. Na początku wyobrażałam sobie jakąś pakernie gdzie przychodzi któregoś dnia jeden Kolo (taki najbardziej napakowany i z tatuażem „adidas” na ramieniu) i mówi: „Ziomy. Czas zrobić coś ważnego w życiu. Załóżmy stowarzyszenie”. Potem jakoś mi przeszło. Sprawa stała się obojętna. Przełom nastąpił niedawno:

Pomyślałam – „podciągam się czasami”. Potem przypomniałam sobie jak jeszcze pół roku temu walczyłam z samą sobą o pokonanie mojego rekordu i próbowałam po 3 miesiącach treningu podciągnąć się 10 razy. Zaraz potem przypomniałam sobie imprezy wspinaczkowe. No przecież na takich zawody w podciąganiu, czy w najdłuższym przybloku są obowiązkowe. Już dawno zauważyłam, że jest to zajęcie którego brakuje mi na tzw. „niewspinaczkowych” spotkaniach. Przeważyło wspomnienie ostatnich świąt bożonarodzeniowych na których to zaraz po wigilii rozegrałam z Tatą pojedynek w podciąganiu się na futrynie (sprawa nie jest taka łatwa – drzwi są wysokie i żeby zawisnąć na futrynie trzeba zastosować technikę „na rozpurkę” i „na tarcie”).

Teraz to przemyślałam. Podciąganie rzeczywiście może „spajać i integrować”.

Wróciłam do maila. Teraz jego autor Sebastian Bawarski wydał mi się całkiem ok. Nawet pisze, że „sam również stara się wpinać”. Może to swój gość.

Przejrzałam jego stronę www (www.pspnd.pl), czy rzeczywiście ta tytułowa oferta współpracy coś oferuje. Znalazłam informacje o treningach i materiały dla tych, dla których Warszawa jest daleko (treningi odbywają się w stolicy). Artykuł o „podciąganiu dla początkujących” – trochę standardowy. Wszystko to pojawiło się już na forum (nota bene „podciąganie” to jeden z najbardziej czytliwych wątków), ale za to zebrany w jedną zgrabną całość. Na pewno ktoś skorzysta. Jest też coś dla zaawansowanych. Tam nie zaglądam. Zachęcam tych odważniejszych.


 Image

 

Może któraś odważna wspinaczka spróbuje sił:)




Komentarze (11)
09-09-2008 15:21
 
haha mr "wiktor" z adidasem :) 8)
 
peter
28-08-2008 10:07
 
ten gość z lewej - nie ma tatuażu "addidas" ma za to inne :grin  
 
dzięki za pozdrowienia -  
 
Pozdrawiam również :grin :grin :grin
 
Sebastian
27-08-2008 15:45
 
Oj, czepiasz sie, kazdy moze sie wspinac :) . Pozdorwienia dla chlopakow z PSPND
 
Izka
27-08-2008 14:54
 
ten drugi gość z lewej to nie wiem co podciąga??? sam to nie wygląda kogoś kto się wspina tylko na tego z tatuażem "adidas"
 
Kasia
27-08-2008 11:52
 
Aga, mozesz robic podciagniecia, pomagajac sobie noga (postaw ja na czyms, lub podprzyj sie o sciane jak masz drazek blisko). Bedziesz podciagac sie na rekach ale jedna noga sciagac czesc ciezaru. Wazne aby robic to systermatycznie i w seriach, wtedy zda rezultat. Choc mysle, ze jak podciagasz sie 4 razy, to mozesz robic serie (5 - 10) po 2-3 podciagniecia, z jakims regularnym odstepem czasu (30 sekund - minuta).
 
Krzen
26-08-2008 20:40
 
A co jest dla 'bardzo poczatkujacych', co to max robia 4 podciagniecia w jednej serii???
 
Aga
26-08-2008 19:55
 
he, he, he :)
 
Kas
26-08-2008 16:46
 
Hehe, fajny artykul. To wracam na drazek ;)
 
Karol
26-08-2008 15:57
 
Cieszę się że treść maila zaintrygowała - taki był zamiar :grin  
 
miło również być \"całkiem ok\" :grin  
 
Pozdrawiam
 
Sebastian
25-08-2008 17:08
 
881 razy w ciagu godziny i to jeszcze nachwytem?! Jestem pod wrazeniem... ciekawe czy by sie to przelozylo na wspinanie :?
 
Max
25-08-2008 17:04
 
Wow, ten trening dla pocztakujacych to chyba dla mutantow jakis
 
Zenata

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Prosimy zaloguj się lub zarejestruj.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Sonda

Mój ulubiony rodzaj wspinania