|
Hannah Greenland Expedition zakończona sukcesem. 14 sierpnia Eliza Kubarska i David Kaszlikowski po przejściu nowej drogi stanęli nas szczycie góry zwanej przez Innuitów Maujit Qaqarssuasia (znanej też jako Thumbnail). Ściana wyrastająca prosto z wody ma wysokość ponad 1500m i jest uznawana za największy morski klif na świecie. Ekspedycja działała w rejonie fiordu Torssukatak na samym skraju południowej Grenlandii.
Nowa droga, Golden Lunacy, ma 2 km długości, z czego ok. 1500m pionowego wspinania. Maksymalne trudności VIII + UIAA.  2km do przepłynięcia pod ścianę. Klif jest ogromny. Fot. DK (verticalvision.pl) Ekspedycja miała dość wyjątkowy charakter, bo ściana będąca celem zespołu jest dostępna tylko z łodzi. Mimo zdecydowanie nikłej i niezapewniającej bezpieczeństwa liczby uczestników, zespół postanowił przemieszczać się w obrębie fjordów na wywrotnych morskich kajakach. To umożliwiło im eksplorację klifów, ale też nie oszczędziło ciężkich przeżyć podczas walki z falami (wywrotka do wody w tym rejonie może oznaczać hipotermię i śmierć w ciągu kilku minut).  Eliza na szczycie m. Qaqarssuasia Po dotarciu w głąb fjordów zespół założył bazę na górzystej wyspie Pamialluk. Od klifu leżącego vis a vis dzieliły ich 2km lodowatej morskiej wody. Podpłyniecie kajakami było jedyną możliwością rozpoczęcia wspinaczki. Ponieważ ekipa działała w samotności bez wsparcia z lądu (w odróżnieniu od poprzednich zdobywców ściany), pierwszym problemem było znalezienie półki gdzie można by zostawić kajaki i do której będzie można wrócić po skończeniu drogi. Po znalezieniu takiego miejsca w lewej części ściany, (co w konsekwencji zmusiło ekipę do wtrawersowywania w kierunku upatrzonej linii) team rozpoczął wspinaczkę z noclegami na przypadkowo napotkanych półkach.  Ucieczka przed wodą i śniegiem podczas wycofu z połowy ściany - prawie się utopiliśmy. Fot. DK (verticalvision.pl) Po 3 dniach zespół doszedł do wielkiej półki/tarasu, który przecina górę w połowie. Tego samego dnia pogoda załamała się, więc po nawałnicy, noclegu w znalezionej kolebie i braku nadziei na poprawę zespół zdecydował na odwrót do bazy. Po trawersie przez system półek w kierunku łatwiejszego terenu i zejściu po pionowych trawach ekipa znalazła się w śnieżnym kuluarze. Dalsze zejście przybrało niemal dramatyczny charakter. Eliza: "Kiedy wreszcie udało się nam dojść do kuluary po 4 godzinach żywcowania eksponowanych śliskich traw w totalnej ulewie i mgle miałam dużą nadzieję, że dalsza część zejścia będzie już tylko marszem w śniegu. Niestety kuluar okazał się być stromym, wąskim i mocno zamarzniętym śniegiem ze szczelinami brzeżnymi do kilkunastu metrów wysokości. Nie mieliśmy ze sobą ani raków ani czekanów. W adidasach, z młotkiem i hakiem zamiast czekana posuwaliśmy się na dół ślimaczym tempem. O dziwo młotek dwa razy mnie zatrzymał kiedy się poślizgnęłam i zaczęłam zsuwać. Kilka razy śnieg się urywał na kilka metrów tworząc trudne do pokonania progi i odsłaniając szalejącą pod spodem rzekę. To było jak istny tor przeszkód, w którym po pokonaniu jednej natychmiast pojawiała się następna. Kiedy wreszcie znaleźliśmy się przy końcu kuluary, przy kajakach, okazało się, że ostatni etap tego toru- morze- nie pozwoli nam dzisiaj wrócić do bazy… Zaczął się sztorm. Myśl, że wpadnę do lodowatej wody i że przy bardzo rozbujanej wodzie nie uda mi się z powrotem wejść do kajaka zupełnie mnie paraliżowała. Czekała nas 4 noc bez namiotu."  Zejście zamienia się w ucieczkę przed wodą, skóra już więcej nie namoknie....Fot. DK (verticalvision.pl) Pogoda jest zła przez następny tydzień, ale podczas 2 dni spokojniejszej wody zespół ponownie dostaje się na ścianę. Szybka wspinaczka przez ciągle niebezpieczny kuluar (zostawili wiszące liny) z użyciem czekanów i raków w 6 godz doprowadza ekipę na wysokość poprzednio osiągniętej półki. Mimo niepomyślnych prognoz, które nie dawały specjalnych szans na skończenie drogi, następnego dnia wyszło słońce. Po 10,5 godzinach akcji (17h koleba-szczyt-koleba) zespół stanął na szczycie M.Qaqarssuasia, delektując się niezwykłym widokiem wielkich ścian po horyzont.  Pasaż w kierunku thumbanila. Fot. verticalvision.pl Górna części Golden Lunacy ma prawdopodobnie (choć niekoniecznie) wspólne odcinki z drogą Cecilii Buil (hiszp.) i Robery Nunez (braz.) („Hidrofilia”)które jako pierwsze stanęły na szczycie w 2003 roku. David i Eliza to dopiero drugi zespół, który stanął na głównym szczycie M.Qaqarssuasia, Na całej (ponad 1,5 km szerokości ) ścianie włącznie z Golden Lunacy istnieją w tej chwili zaledwie 4 drogi. Dwie inne prowadzą do końca pionowego klifu Thumbnail, nie wyprowadzając na szczyt.  Eliza Kubarska Styl przejścia: Droga pokonana z niewielką ilością lin poręczowych (dół - aby wtrawersować w linie drogi od kajaków). Potem cała droga bez poręczowania ani portaledge’a. Asekuracja naturalna z minimalnym użyciem spitów (5 spitów na całej drodze: 3 na stanowiska-do holowania wora, 2 na wyciągach -1 dla asekuracji do ominięcia ruchomego glazu,1 na trudnej do asekuracji gładkiej płycie). Trudności: 7a+ max, na najtrudniejszym wyciągu AF (bity spit dla asekuracji obejścia głazu wiszącego nad stanem), wszystkie inne wyciągi (kilka 6c) OS, część wyciągów przebytych bez asekuracji. Droga prowadzi doskonałej jakości granitem.  Świt po trzeciej nocy na ścianie... Fot. vertcialvision.pl David:"To co znaleźliśmy w głębi fjordów to niewątpliwie jeden z najlepszych granitowych rejonów na świecie. Niestety po skończeniu drogi nie mieliśmy już dobrej pogody do wspinu, ale kajakowy rekonesans objawił nam kilka zupełnie dziewiczych rejonów ze ścianami po 700 -900m wysokości. To jedna z moich najpiękniejszych ekspedycji codziennie mijaliśmy góry lodowe, spotkaliśmy współczesnych Innuitów, obserwowaliśmy aurorę borealis, zrywaliśmy jagody pełnymi garściami, Eliza nauczyła się wiosłować;-), a na te kilka ścian będzie trzeba wrócić."  M.Qaqarssuasia największy klif na świecie, droga Golden Lunacy ma 2 km dlugości. Fot. DK (verticalvision.pl) Golden Lunacy to już kolejna duża klasyczna droga Elizy i Davida w tym roku. W marcu przeszli oni RP Subiendo El Arcoiris (8a,300m) i otworzyli nowa drogę Arte de Malaria (7b+ 300m) w górach Meksyku. Uczestnicy pragną podziękować także Jarkowi Mazurowi, Piotrowi Golańskiemu oraz Joannie Krośkiewicz i Markowi Bednarkiewiczowi za pomoc w ostatnich miesiącach. Patroni wyprawy: Ambasada Danii, National Geographic Traveler, Góry, Extermium, Onet.pl, Wspinanie.pl, VerticalVision.pl Strony wyprawy: www.VerticalVison.pl www.wyprawy.onet.pl
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. |