Nie da się ukryć, że wspinaczka skałkowa staje się coraz bardziej popularną dziedziną sportu wśród dziewczyn (mam nadzieję, że to nie zasługa Magdy M:)). Pewnie sporo z Was zastanawia się, czy jest jakikolwiek sens zapisania się na kurs skałkowy skoro masa naszych znajomych wspina się na ścianie i jest z tego bardzo zadowolona. Odpowiedź brzmi: tak!
Zdecydowałaś się spróbować wspinania. Pierwszy krok za Tobą, teraz pewnie przychodzą Ci do głowy pytania- co ze sobą zabrać, co założyć, czy potrzebny jest jakiś szpej, no i co ważne- ile to wszystko kosztuje. Artykuł ten z pewnością przybliży ten temat. Skoro czytasz ten tekst jesteś pewnie zielona w powyższej kwestii, będzie więc kompleksowo. Zaczynamy
Nie potrzeba wiele do tego by wyruszyć w drogę. Odrobina szaleństwa, szczypta rozwagi, łyżka pomysłów, szklanka dobrego humoru i gotowe. Pierwszy wspólny wyjazd w skały.
Coraz liczniej ukazujące się informacje o wspinaczkowych osiągnięciach wskazują na to, że sezon wspinaczkowy 2008 można uznać za rozpoczęty. Jeżeli przed wyjazdem w skały masz to dziwne uczucie, że od ostatniej wyprawy część wiedzy gdzieś umknęła, a bezpieczna ścianka nie nauczyła jak zakładać stanowisko, to może czas podejść do sprawy profesjonalnie i skorzystać z rad tych, którzy mogą wypełnić luki w naszej edukacji i pod okiem których będziemy mogli po prostu się powspinać.
Nie bez powodu linę nazywa się „trzecim partnerem”. Nie przesadzę pisząc, że lina to najważniejszy używany we wspinaniu sprzęt. Powierzamy jej nasze życie, dlatego szczególną wagę powinniśmy dołożyć do jej wyboru. Każdy powinien dobrać linę optymalną do swoich potrzeb.
Ale wczoraj linię łoiłem! Start z wilekiego oblaka, potem przestrzał do krawądki. Już w tym miejscu byłem zbułowany, a tam dopiero był drugi spit. Na szczęście w połowie drogi była duża półka i można się było zrestować do zera, jak się dobrze stanęło to nawet no-hand resta dało się zrobić.
Wspinanie = wyzwanie, czekająca za rogiem przygoda, lepsza kondycja, wyjazdy w skały i góry, jednym słowem kusząca propozycja. Tak zapewne myśli wiele babek, ale zaraz potem do głowy przychodzi im kilka ALE i nie decydują się na rozpoczęcie przygody. Oto kilka przyczyn, które być może zniechęciły i ciebie. Czy słusznie? Przekonajmy się.