|
Worek, woreczek, woruniek, lub wór, każdy ma własny, kochany i swój.
Zazwyczaj jest to pierwszy "sprzęt wspinacza", bo łatwo dostępny, cenowo prezentuje się zdecydowanie lepiej niż buty wspinaczkowe, no i wygląda się już prawie jak profesjonalny wspinacz.
Obecnie na rynku jest w czym wybierać: duże, małe, średnie i wiekie wory boulderowe (a fe...!), poza tym włochate, gładkie, jak również ze wzorkiem, zwierzątkiem, w paseczki, krateczki, w końcu: pospolite, zdobyte na Weście, zrobione przez babcię na drutach (no może się zagalopowałam z tymi drutami, ale samoróbne też się zdarzają i niektóre z nich to prawdziwe perełki:). Niektórzy wolą z paseczkiem, inni sznureczkiem, zamkiem lub ściągaczem. Jednym słowem do wyboru do koloru.  Wiosennie. Można by pomyśleć, że kobiety bardziej zwracają uwagę na jego kształt, materiał, kolor, wzorek itp, ale z obserwacji wynika, iż ten mały, aczkolwiek niezbędny przedmiot jest czasem przedmiotem zachwytu niejednego wspinacza płci męskiej. Taką rozmowę dane mi było usłyszeć na jednej z trójmiejskich ścian: Wspinacz A: Ale masz zaj... woreczek, gdzie kupiłeś, ja takich nie widziałem. Wspinacz B: Dostałem na urodziny od dziewczyny, ale sam wybrałem, a widziałeś, że ten wzorek to smok? Wspinacz A: No, wypas, ale nie za mały jest, mieścisz całą dłoń? Wspinacz B: Nie, spoko, przynajmniej magnezja nie wylatuje, a kolor pasuje mi do butów wspinaczkowych...Kilka ciekawych obiektów udało mi się wyszperać:  Tak, to nie torba na zakupy.  Kwiatki po raz drugi.  Oskubany Muppet.  Prana obowiązkowo prana.  Coś na zimniejsze dni.  Smukła talia.  Bombelkowa fantazja, w sam raz na deep water solo.  Coś stonowanego, na gorszy nastrój.  ...i widocznego z 30 metrów, na lepszy nastrój.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. |