|
Jadąc na erasmua do południowej Hiszpanii obawiałam się tylko jednego – czy będę miała gdzie
się wspinać. Z doświadczenia wiem, że Hiszpania obfituje w rejony górzyste. Jednak czy wszędzie?
Czy znajdę kompanów? Czy będą trudności dla mnie, itp… Pytań było wiele. Odpowiedź na pierwsze
znalazłam tuż po przylocie.

Jadąc z lotniska w Alicante do Murci, gdzie miałam spędzić kilka
najbliższych miesięcy, jedynym krajobrazem były góry i rozlegle uprawy cytrusów i oliwek. Sama
Murcia leży w dolinie zewsząd otoczonej górami. Mój hiszpański kolega był pewien , że rejonów
wspinaczkowych jest mnóstwo. Jako, że sport ten jednak jest mu obcy, żadnych więcej informacji nie
umiał mi udzielić. Zaczęłam więc poszukiwania w Internecie. Nie było łatwo. Gdzieniegdzie można
znaleźć kilka informacji o tym, że owszem, wspinać się można jednak gdzie i jak tam dojechać,
tak mało istotnych informacji hiszpańskie strony nie podawały. Tutaj przyszedł mi z pomocą
portal społecznościowy Couchsurfing.org. Na posta zostawionego w grupie ‘climbing Murcia’,
odpowiedziały dwie osoby. W tym momencie rozwiązał się też problem współtowarzyszy wspinaczki.
Tak oto zaczęła się moja wspinaczkowa przygoda na erasmusie.
La Alberca
W okolicach Murci znajduje się pięć regionów wspinaczkowych. Razem około 145 dróg. Zaznaczam jednak, że są to najbliższe rejony. Tak wiec np. Mula, inny region wspinaczkowy warty polecenia –
oddalona od Murci ok.40 km już się w teren Murci nie wlicza.
Z Jorge byłam umówiona na plaza Uniewersidad. Jako, że hiszpańskie poczucie czasu jest nieco
inne niż polskie, w czas oczekiwania należy przeważnie wliczyć 15 min spóźnienia. Okazało się,
że Naxo i Jorge, dopiero rozpoczynają przygodę ze wspinaczką. Tym lepiej dla mnie ponieważ, po
kilku miesięcznej przerwie spowodowanej urazem kręgosłupa, potrzebowałam czasu na tak zwane
rozwspianie.
Jako pierwszy region wybraliśmy La Alberca. Małe miasteczko, położone około 7km na południe od Murci. Wyjeżdżając z miasta należy się kierować drogą A-30 w kierunku El Palmar/La Alberca.
Następnie droga nr MU- 302 doprowadzi nas na miejsce. Rejon wspinaczkowy, El Valle i Las Canteras, znajduje się w parku krajobrazowym o takiej samej nazwie - El Valle. Żeby dojechać
proponuje pytać miejscowych o Alberque Juvenil, czyli coś w stylu centrum sportu i rekreacji dla
dzieci. Z parkingu pod skały prowadzi żwirowa droga pod górę. Po około 10 minutach marszu
jesteśmy na miejscu.
Jak wspominałam pojechałam z początkującymi wspinaczami, tak więc region całkowicie
odzwierciedlał ich umiejętności. W El Valle znajduję się 15 dróg, z których najwyższe mają 18
metrów. Przeważają IV, jest też kilka V i aż jedna VI+ !!;) Dominującym rodzajem skały w Hiszpanii
jest wapień (caliza), szary lub czerwony. Ściana w większości połoga, bądź pionowa z nielicznymi
przewieszeniami. Zaawansowani wspinacze nie mają tutaj czego szukać. Chociaż jak na pierwszy
dzień, jeśli chce się postawić na ilość a nie jakość, ściana do treningu idealna. Jeśli chodzi o
nowicjuszy, jak najbardziej polecam! Drogi są bardzo dobrze obite, na końcu zawsze znajduję się
łańcuch z karabinkiem, więc odpada problem przewiązywania się po skończeniu drogi. Trzeba
również zaznaczyć, że ściana jest wystawiona na słońce. Obecnie mamy listopad, a jednak tempo w
jakim znikała magnezja – pamiętając, że są to drogi czwórkowe – było zadziwiające. Podejrzewam, że
w sezonie letnim, nawet zaprawieni w boju łojanci spływali by z największych klam.
Wystarczyły dwa dni, aby wykorzystać wszystko co rejon El Valle miał nam do zaoferowania ( w
szybszym tempie da się z nim spokojnie uporać w jeden). Po wspinaniu można porokoszować
się tutejszym folklorem, wstępując na piwo do osiedlowego „baru”. Tutaj należy się kilka słów
wyjaśnienia. Otóż owy „bar” jest w rzeczywistości sklepem, przed którym można wystawić sobie
krzesła i zastępując stół murkiem, przystąpić do konsumpcji litrowej Estrelli Levante oraz tutejszego
przysmaku czyli chipsów z oliwkami, skropionych sokiem z cytryny. Tak też zrobiliśmy. Jako, że
okoliczne góry są również rajem dla kolarzy, można tutaj spotkać całe ekipy zjeżdżające się w tym
samym celu co my.
Ceny w tym rejonie nie są wygórowane. Jako studentka przybyła z kraju „ubogiego wschodu”,
za jaki większość Hiszpanów uważa Polskę, polecam zakupy w Mercadonie, Eroskim, Lidlu lub
supermarkecie Dia. Złocisty, chmielowy trunek , w ilości jednego litra można tutaj kupić za euro, czyli
około dwa razy taniej niż w Polsce.
Niezbędny do wspinu przewodnik można kupić w centrum Murci, na Av General Primo de Rivera.
Sklep nazywa się Deportes Nortes.
Jeżeli chodzi o nocleg, to opcja ‘na dziko’ odpada. Jest to tutaj zabronione ponieważ wszystkie
rejony skalne znajdują się na terenie parku krajobrazowego. Znaleziony przeze mnie w Internecie
camping, najbliżej Murci, znajduje się niedaleko miejscowości Totana. Nie jest to jednak zbyt blisko
skał. Generalnie poruszanie się po rejonach skalnych bez auta może być trudne. Owszem kursują
autobusy, jednak do mniejszych miasteczek dosyć rzadko, poza tym dworce zawsze znajdują się
w centrum, a jak wiadomo skały wręcz przeciwnie. Podróżowanie stopem również nie jest tutaj
rozpowszechnione. Wypożyczenie auta to koszt około 85 euro za 2 dni, plus benzyna. Tak wiec jeżeli
nie mamy własnego środka transportu polecam skontaktować się z lokalnymi wspinaczami, którzy jak
na południowców przystało, zawsze są bardzo pomocni.
Nina Fokczyńska 
Przedyskutuj ten artykuł na forum. (0 postów)
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. |