|
...czyli Liga Boulderowa po angielsku.
Londyn, godzina 11:00 czasu Greenwitch, ścianka wspinaczkowa Mile End. Trąbka zabrzmiała - zawody czas zacząć! Korzystając z nieco dłuższego pobytu w Londynie, postanowiłam nie próżnować i dzielnie sie wspinać, jak na porządną wspinaczkę przystało. Los chciał, ze mój wspinaczkowy dzień wypadał akurat w niedzielę, kiedy jedyną możliwością wspinu był udział w lokalnych zawodach.
Z jednej strony zawartość portfela zmniejszyła sie o 15£, z drugiej była to niezła okazja do przyglądnięcia się lokalny angielskim zawodom boulderowym od wewnątrz. Niedzielne (4 listopada 2007) zawody rozpoczynały boulderową ligę organizowaną przez SIBL (Southern Indoor Bouldering League). Zawodnicy startowali w 5 kategoriach: Kobiety Open (dowolny przedział wiekowy), Mężczyźni Open (dowolny przedział wiekowy), Juniorki, Juniorzy (obie kategorie do 16 roku życia) oraz Fun&Vets. Ostatnia kategoria przysługiwała Fun: osobom, które chciały potowarzyszyć wspinaczom, ale nie specjalnie umieją się wspinać (czytaj dzieci, babcie, rodzeństwo) oraz Vets: jak weterani, czyli wspinacze ...powyżej 35 roku życia. Szybka ta emerytura wspinaczkowa w UK... Zawody obejmowały 20 problemów, formuła 'otwarta' czyli każdy zaczyna od dowolnej przystawki, sędziuje go dowolna osoba, która znajduje się pod ścianką i zapisuje mu wynik na karcie zawodnika. W praktyce wygląda to tak, że pod przystawką ustawia się kolejka, np. 7 osób. Ostatnia z osób w kolejce zbiera karty i sędziuje. I to działa! Pełna kultura, zero oszustwa, a organizatorzy nie muszą angażować 20 sędziów.
Za ukończenie przystawki można było otrzymać: 10 punktów za pokonanie problemu w 1 próbie, 7 punktów za 2 podjecie, 3 za trzecie, 1 za ukończenie w 4tej lub każdej następnej próbie. Na początku miałam wrażenie, że są to zawody, w których logistyka odgrywa kluczową rolę - jakby tu zrobić, żeby wszystkie przystawki móc zrobić lub chociaż spróbować i zmieścić się w czasie, skoro kolejki jak do konsulatu na październikowe głosowanie. 136 zawodników na jednej ściance robi wrażenie! I tłum, nawet jeśli jest to duża ścianka. Okazało się, że moje obawy się nie potwierdziły. Zawody trwały 4h i każdy zawodnik mógł do upadłego próbować wszystkie problemy. Dwie rzeczy podczas zawodów mnie wyjątkowo zdziwiły: ilość najmłodszych zawodników oraz poziom trudności. Ilość juniorów (i to bardzo młodych)- duża, trudność przystawek- w większości niska. Choć trzeba przyznać, że problemy były bardzo zróżnicowane: komin, dach, trawers po kampusach, skok, krawądki, oblaki, jednym słowem - dla każdego coś miłego.
Zawodnicy zrzeszeni w odpowiedniku naszego PZA mieli osobną kategoryzację, tylko niektóre z przystawek pozostałych zawodników się wliczały do ich kategorii. Ich zawody były dla mnie zjawiskiem dość tajemniczym - nie ogłoszone na plakacie ani podczas rozpoczęcia zawodów, nagród im nie rozdawali, a gdzieniegdzie na ścianie można było odnaleźć tajemnicze przystawki tylko dla nich przeznaczone. Podsumowując zawody, jedno jest pewne - atmosfera sprzyjała luźnemu wspinaniu, nikt sie nie stresował, zawodnicy wzajemnie się dopingowali. Myślę, że zarówno organizatorzy jak zawodnicy wrócili do domu zadowoleni. Wyniki zawodów: www.sibl.co.uk




Więcej zdjęć na www.indoorsout.co.uk/gallery/
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. |