|
Zainspirowana niedawno przeczytanym artykułem „Zawody na Wyspach", dodatkowo podsycona zaproszeniem: „Chcesz zostać redaktorką wspinaczki.pl? ” siadłam przed komputerem łudząc się że lokalne zawody wspinaczkowe w Państwie Środka zwrócą czyjąś uwagę na tym serwisie. Może to odległość od Polski (czyt. tęsknota) sprawia, że człowiek wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję by użyć języka polskiego.
W moim przypadku zaczęło się od odświeżenia starych znajomości mailowych a tych starych nękania zbyt często pisanymi listami. Następny krok to ten artykuł. Co będzie dalej ..., czas pokaże. Ale do rzeczy. 1 grudnia 2007. Miejsce: ściana wspinaczkowa Extreme Experience („Boulder Bar”) dzielnica Pingod miasta Pekin. Od 13:00 zaczyna robić się tłoczno. Zawodnicy zaczynają się schodzić, przebierać, rozgrzewać. Czuć napięcie. Już za niecałą godzinę dźwięk gongu rozpocznie doroczne towarzyskie zawody boulderowe miasta Pekin. W Chinach liczy się organizacja i ta zasada nie omija nawet najbardziej błahych zawodów. Już procedura rejestracji internetowej to istny test wytrzymałości psychicznej. Dzień wcześniej z chińskim kolegą, którego imię w polskim tłumaczeniu to "Budować Kraj" zasiedliśmy przy klawiaturze komputera w celu odpowiedzi na niezliczoną liczbę pytań, włączając nawet opis osób towarzyszących. Co do organizacji samych zawodów, to na niecałe 40 startujących osób i jedynie 3 problemy w pojedynczej serii przypadało: 12 sędziów pomniejszych, 1 sędzia główny, 3 czyścicieli chwytów, 2 komentatorów i 2 barmanów/kelnerów. Ano właśnie! Ścianka to nie tylko obiekt sportowy - to również bar/pub, w którym pomiędzy boulderami można "strzelić" drinka lub piwko. Problem można mieć za to z napiciem się wody lub innego (poza Coca colą) niealkoholowego napoju. Godzina 14:00 - wszystko zgodnie z planem - zawody rozpoczęte. Najpierw wykład z zasad i bezpieczeństwa zawodów oraz krótkie przedstawienie sędziów. Ciekawostką jest, że oprócz imienia i nazwiska dodatkową i bardzo ważną informacją jest podanie narodowości/rasy - "najlepsza" to Han - rasa prawdziwych, rodowitych Chińczyków. Dźwięk gongu i przedzierając się przez chmury tytoniowego dymu (w końcu to bar) można wystartować na wybranym problemie. Formuła znana - flash z dodatkowymi punktami za pokonane problemu w pierwszej próbie. Dwie serie po 40 minut. W serii tylko 3 problemy. Dla kobiet dodatkowe chwyty oznaczone czerwoną taśmą. Bouldery - jak na poziom zawodników - bardzo trudne. Dzięki temu z rzadka oglądane topowanie nagradzane było wręcz niespotykanym aplauzem. Całość przebiegła bardzo sprawnie, w bardzo miłej atmosferze i praktycznie bez udziału widowni. Czasami nawet z wrażeniem, że to nie zawody tylko wspólne cotygodniowe wspinanie. Zjawiskiem raczej zaskakującym dla polskiego wspinacza jest fakt, że przez cały czas trwania zawodów stoły baru pełne były półmisków z poczęstunkiem i na bieżąco dopełnianych dzbanków z napojami (z piwem pojawiły się dopiero po zakończeniu zawodów:)). Rozdanie nagród i można było zająć się tym, co po ciężkim dniu "pracy" wychodzi najlepiej i do czego miejsce zwane barem zostało stworzone.  Foto: Mateusz Krzyżosiak Zdjęcia do obejrzenia na stronie: http://www.exbear.com/community/group/topic.aspx?tid=3216#14522 Wyniki zawodów: Mężczyźni: 1. Yingran 2. Xupengyuan 3. Molin Kobiety: 1. Mulan (Aleksandra Przybysz) 2. Daichen 3. Linyun
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. |